Ceremonia pożegnalna:
Kaplica na cmentarzu komunalnym w Koszaliniepiątek 24 lipca 2026, godzina 14:00
Gnieźnieńska 44, 75-736 Koszalin
Ceremonia pogrzebowa:
Cmentarz komunalny w Koszaliniepiątek 24 lipca 2026, godzina 14:30
Gnieźnieńska 44, 75-736 Koszalin
Kilka słów pamięci
Wspomnienia i kondolencje
Napisał/a: Dyrekcja, Grono Pedagogiczne I Wychowankowie SOSW dla Dzieci Niesłyszących w Radomiu
Z głęboki żalem żegnamy Ś.P. Panią Wacławę Korwin-Pawelską wyjątkowego człowieka, oddanego pedagoga, wychowawcę i wieloletniego dyrektora Specjalnego-Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Niesłyszących w Radomiu. Całe swoje życie zawodowe poświęciła dzieciom niesłyszącym. Z niezwykłym oddaniem, cierpliwością i wrażliwością troszczyła się o ich rozwój i edukację. Była nie tylko nauczycielem, ale także przewodnikiem, opiekunem i osobą, która dostrzegała w każdym dziecku potencjał i wartość. Jako dyrektor z mądrością, odpowiedzialnością i zaangażowaniem kierowała placówką, tworząc miejsce pełne życzliwości, wzajemnego szacunku i troski o dobro drugiego człowieka. Jej praca pozostawiła trwały ślad w historii Ośrodka oraz w sercach wielu pokoleń wychowanków. Żegnamy Panią z głębokim smutkiem, ale i z przekonaniem, że dobro które pozostawiła Pani po sobie będzie żyło w ludziach, których spotkała Pani na swojej drodze.
Napisał/a: Siostrzenica Joanna
Kochana Ciociu, Twoja mądrość i spokój, z jakim patrzyłaś na świat, zawsze były dla mnie inspiracją. Umiałaś wspierać w trudnych momentach, dając wolność wyboru i pełne zrozumienie. Choć Twoje życie nie szczędziło Ci zarówno pięknych, jak i bolesnych chwil, szłaś przez nie z podniesioną głową. Zapamiętam Cię jako kobietę niezwykle szykowną, pełną klasy, a zarazem tak cudownie ciepłą i bliską mojemu sercu. Dziękuję Ci za wszystko. Na zawsze pozostaniesz w moim sercu.
Napisał/a: Gosia Ławrynowicz
Jedno z moich wspomnień związanych z Ciocią Wacią pochodzi z czasów, gdy miałam około 10 lat. Razem z moim bratem ciotecznym Piotrkiem spędziliśmy u niej kilka letnich dni w Radomiu, zanim wyjechaliśmy do Mielna. Pewnego wieczoru zrobiła nam na kolację chleb smażony w jajku. Smakował tak dobrze, że ciągle prosiliśmy o kolejne kromki, a Ciocia nie mogła nadążyć ze smażeniem. Pamiętam też, jak później, podczas wizyty w Białej, ze śmiechem opowiadała Babci, jak bardzo się zajadaliśmy i że cały czas wołaliśmy o dokładki. Do dziś, ilekroć jem chleb w jajku, od razu przypominają mi się Radom i Ciocia. To jedno z tych prostych wspomnień, które zostały ze mną na zawsze. Gosia




